Menu 0 Koszyk Szukaj en
Cofnij 20.08–03.09.2026

Dorota Dąbrowska

Wracając

Kurator : Bogusław Deptuła Wernisaż : 20.08.2026 | 18:00

O wystawie

Dorota Dąbrowska wraca po latach ze swoimi obrazami. To niejako powrót z zaświatów.

Artystka (1971-2014) zmarła kilkanaście lat temu, jednak w rodzinnych zbiorach zostało nieco jej obrazów. Absolwentka wrocławskiej ASP z roku 1996 uznawana była za wyjątkowo zdolną. Jej obrazy utrzymane w realistycznej konwencji, są równocześnie dziełami o wyraźnym rysie indywidualności. Może mieszczą się w szeroko rozumianej figuralności/figuratywności lat 80. i 90. XX wieku, ale już jej malarska praktyka ma wszelkie znamiona odmienności i samowystarczalności. Zapatrzona w sztukę dawną, chętnie posługiwała się cytatem, pastiszem, grą konwencjami realistycznymi.

Stworzyła parafrazę sławnego „Autoportretu” Dürera z 1500 roku czy kopię „Śpiącej pijanej dziewczyny” Vermeera z Nowego Jorku, ale nie tylko. Pojawia się „Mars i Wenus” Botticellego z Londynu – choć bez Marsa, czy jeden z najsławniejszych i najbardziej intrygujących erotycznie obrazów w dziejach sztuki, czyli do dziś anonimowe przedstawienie „Gabrielle d’Estrées z siostrą Julienne” powstałe w kręgu XVI-wiecznej francuskiej szkoły malarskiej działającej na dworze w Fontainebleau, przedstawiające dwie kąpiące się elegantki, z których jedna trzyma drugą za sutek. Ten całkowicie zaskakujący gest, właściwie jedyny w całej historii malarstwa, ma być nieoczywistym wskazaniem, że jedna z pań, będąc kochanką króla Francji Henryka IV, jest z nim w ciąży. Motyw zaczerpnięty z obrazu dwukrotnie pojawia się w kompozycjach Dąbrowskiej. Powstał również ołówkowy szkic, nieukończony, do nowej wersji obrazu, w którym pojawia się postać męska. Może widziała go w Luwrze, bo tam dziś znajduje się obraz, a może zwyczajnie w jakiejś książce. Zaciekawienie czy może nawet fascynacja tym obrazem ujawnia specyficzne zainteresowania wrocławskiej artystki.

Widać to w innych jej kompozycjach, na ogół utrzymanych w żywych i kontrastowych kolorach – błękity, zielenie, fiolety, róże. Postaci często o groteskowych rysach twarzy, jakoś przeskalowane i przerysowane, trochę jakby podmiejskie czy wiejskie, nieoczywiste.

W wielu powraca motyw ogromnej głowy lub kilku poskładanych z jakiś abstrakcyjnych, addytywnych składowych: usta nie mogą być tylko dwuelementowe, składowych jest znacznie więcej i nigdy właściwie inaczej. Podobnie jest z nosami, uszami, oczami. Twarze bywają gładsze, ale wcale nie zawsze. Z anatomią tych postaci również dzieją się rzeczy najróżniejsze, czasem wręcz najdziwaczniejsze. Formy wymyślone, rodem z anatomii fantastycznej, a nie anatomicznej.

Trudno wskazać na jakąś jednoznaczną inspirację dla tych form i takiego konstruowania postaci. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to obrazy radzieckiego malarza Pawła Fiłonowa, który swój zintensyfikowany rodzaj malarstwa nazywał „sztuką analityczną”. Rozbijał elementy rzeczywistości na niewielkie, jakby nieco krystaliczne formy i z nich budował formy w swoich obrazach. Dąbrowska zdaje się postępować w sposób nieco podobny i uzyskuje zbliżone efekty owej zanalizowanej rzeczywistości. To, co również łączy oboje, to zamiłowanie do groteskowości, przerysowania. Zdaje się być wrocławianka kontynuatorką owej metody i owego kawałkowania rzeczywistości. Również chłodna kolorystyka jej kompozycji zbliżona jest do obrazów Rosjanina. Pisał o nim z uznaniem inny mieszkaniec miasta nad Odrą, Waldemar Okoń, przez którego, być może, Dąbrowska trafiła na Fiłonowa i jego niepowtarzalną estetykę.

Czy przywołanie ewentualnie możliwego wzorca osłabia jej dokonania? Absolutnie nie, bo ta metoda malarska jest nader skomplikowana, precyzyjna i czasochłonna. Chcieć malować podobnie do Fiłonowa, to pomysł niemalże szaleńczy i zaskakujący. Ważniejsze jest wykreowanie własnego świata, o własnej i swoiście pojmowanej ikonografii zapełnionej postaciami, przedmiotami, ale i formami o trudno identyfikowalnej proweniencji. Zwyczajnie nie wiemy czym one są, jaki jest ich rodowód, jaką mogą rolę pełnić poza niepokojem, no bo nie do końca, a czasem wręcz wcale nie wiemy czym one są i jaką rolę mają do odegrania w tym stworzonym przez Dąbrowską światku.

Trudno właściwie określić rodowód tej bujnej wyobraźni, która zasila te kompozycje, tak przerysowane, tak wyraziste, tak odrębne od wszystkiego, co można spotkać w polskiej sztuce XX i XXI wieku. Wskazanie na surrealizm, co mogło być również jednym z kluczy dla tych obrazów, jest zupełnie niewystarczające!

Może skryta jest tu również jakaś literatura, ale dla mnie nieznana. Ja najwyraźniej tych książek nie czytałem, ja się po tym świecie, który ujawnia w swoich obrazach wrocławianka, nie przechadzałem. Nie znam tych literackich stron! A może to wcale nie żadna literatura, tylko jakieś fantasmagoryczne światy stworzone przez samą malarkę, która również zajmowała się scenografią, choć ja tych scenograficznych wątków nie dostrzegam.

Zatem, podsumowując, z jednej wielka i swobodna własna wyobraźnia, z drugiej inspiracje sztuką dawną, no i wreszcie najpewniej postać Pawła Fiłonowa, ale zarazem najpewniej dopiero teraz zacznie się rozmowa na temat jej sztuki i poszukiwanie i ujawnianie kontekstów dla jej sztuki.

A zatem nagle zjawia się na podwórku sztuki wrocławskiej nowa, wyrazista, pełna charakteru i bardzo bezkompromisowa osobowość. Dorota Dąbrowska zasługuje na ponowne odkrycie docenienie jej sztuki, tak osobnej i indywidualnej.

Bogusław Deptuła


Ekspozycja

Więcej zdjęć

Powiązani artyści

Ta strona wykorzystuje Cookies do poprawnego funkcjonowania. Korzystając z niej akceptujesz Polityka prywatności .

Odrzuć
Zakończ wyszukiwanie

Brak wyników. Spróbuj wpisać inną frazę.