Menu 0 Koszyk Szukaj en
Cofnij 20.09–11.10.2025

Michał Szuszkiewicz

The Family of Man

Kurator : Bogusław Deptuła Wernisaż : 19.09.2025 | 19:00 | mia ART GALLERY, Plac Solny 11, Wrocław

O wystawie

Prace z wystawy The Family of Man: 

ZOBACZ OFERTĘ PRAC ARTYSTY

Tekst Kuratorski: 

Michał Szuszkiewicz konsekwentnie i od lat swymi obrazami poszerza „Rodzinę człowieczą” – choć, co paradoksalne, dopiero niedawno odnalazł w pracownianych zbiorach katalog tej wystawy, wydany przed laty. Wymyślona przez Edwarda Steichena, fotografa i kuratora MoMA, była również pokazywana w Polsce w czasach PRL-u. Ta, zorganizowana dziesięć lat po zakończeniu II wojny światowej, ekspozycja miała na celu pokazanie różnorodności, ale równocześnie wspólności, wspólnotowości, podobieństw ludzkości; że jesteśmy tak zróżnicowaną, ale jednak człowieczą rodziną.

Szuszkiewicz już w 2007 roku namalował głowę psa podpisaną „Portret artysty jako młodego psa” czy człekokształtnego naczelnego, uważnie spoglądającego z obrazu, opatrując go tytułem „Portret przodka”. Można powiedzieć, że postępuje w swojej sztuce i w swoim myśleniu niezwykle konsekwentnie. Co więcej, ten swój sposób myślenia wydaje się mu całkowicie naturalny i jakby jedynie słuszny. To jest postawa dziś zyskująca na popularności, ale równocześnie jakiś czas temu jeszcze tak powszechna wcale nie była.

Zarazem Szuszkiewicz nie byłby sobą, gdyby nie mieszał wątków, nie poszerzał kontekstów. Wystawa pokazywana we wrocławskiej „mia ART GALLERY” zawiera obrazy olejne i kolaże, ale również instalację przestrzenną. Czuć w tych poczynaniach niechęć do rutyny i chęć nieustannego poszerzania swoistego pola walki artystycznej. Gdyby powiedzieć, że jest nieco nadmiarowy, to powiedzieć może nieco za dużo, ale równocześnie materiał, który oglądałem w pracowni, starczyłby pewnie jeszcze na ze dwie inne prezentacje, czyli coś w tym jest.

Nie chce malować abstrakcyjnie i nie robi tego, ale równocześnie tworzy obrazowe enigmy. Zbliża kadry, wyszukuje motywy trudne do zidentyfikowania. Swoiście myli tropy i rozsnuwa niejako zasłony. To jakby dla równowagi wobec tych kompozycji, które są prostymi i przejrzystymi komunikatami. Motywy zjawiające się na jego obrazach są czasem dość nieoczekiwane, a czasem prawie banalne. Więc, żeby wszystko pozostawało w harmonii i żadna ze stron nie zdobywała przewagi, zjawiają się przedstawienia nader różnorodne – jakby zależało mu na nieustannym zaskakiwaniu. W tym celu również pojawiają się malarskie sposoby polegające na domalowywaniu na rzeczach gotowych własnych wrzutek, dodatków, reinterpretacji. Świat niby gotowy, ale swoiście poprawiony, domalowany, dogadany albo – wprost przeciwnie – przegadany czy wysłowiony po swojemu. Trochę jakby nic nie mogło przejść bez jego interwencji czy interpretacji. Niczego, zdaje się, nie pozostawia nietkniętym czy niedotkniętym. Każda rzecz dotknięta palcem artysty zyskuje na wadze i znaczeniu. Poprawiacz świata, opowiadacz własnych historii, nie świadek świata, ale jego współtwórca czy choćby tylko reorganizator. Tkwi w tym swoista niezgoda na zastane i gotowe rzeczy. Zdaje się, warto być podejrzliwym i przedstawiać po swojemu, czasem nawet za cenę tego, że coś przestaje wyglądać tak, jak miało wyglądać – no bo właśnie zyskało nowy charakter.

Czuć w jego postawie, sposobie pracy i myślenia chęć zdobywania kolejnych obszarów, kolejnych przestrzeni. To, co również wyraźnie widać, obserwując jego kolejne poczynania – chce uniknąć rutyny. Być może rutyna jest tym, czego uniknąć chciałby najbardziej w swoim życiu artystycznym – i jak dotąd udaje mu się to doskonale.

Tekst: Bogusław Deptuła - kurator wystawy 


Ekspozycja

Więcej zdjęć

Powiązani artyści

Ta strona wykorzystuje Cookies do poprawnego funkcjonowania. Korzystając z niej akceptujesz Polityka prywatności .

Odrzuć
Zakończ wyszukiwanie

Brak wyników. Spróbuj wpisać inną frazę.