Mateusz Dąbrowski. Tondo. Lustro. Światło.

Mateusz Dąbrowski ( ur. 1980) ukończył Wydział Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych  w Warszawie. Pracuje w Pracowni nr 6, w Katedrze Grafiki Warsztatowej swojej macierzystej uczelni. Zajmuje się grafiką artystyczną, malarstwem i formą przestrzenną. Jego prace utrzymane są w duchu abstrakcji geometrycznej. Swoje doświadczenia związane z procesem tworzenia matryc graficznych wykorzystuje do eksperymentowania z różnymi materiałami, jak: metal, drewno, papier, tworzywa sztuczne. Na wystawie zostaną zaprezentowane obiekty graficzno-przestrzenne z cyklu „Lustra”.

 

O cyklu prac Mateusza Dąbrowskiego - „Lustra”.

"Prace z serii „Lustra” wyglądają niezwykle prosto - choć na pewno nie banalnie, ale jednoznacznie: tonda, raz o średnicy 100 cm raz 25 cm, wygięte, w podobny sposób przyciągają, wchłaniają, załamują światło, ale równocześnie w jakimś stopniu je odbijają; nieoczywiste, ciemnawe lustra, srebrzyste, miedziane, szarawe, niedookreślone, wyszukane, trochę obrazy, trochę reliefy zarazem.

Luster wielość i bogactwo, pewnie i takie musiały się więc pojawić w przestrzeni sztuki i rzeczywistości. Do rzeczywistości jeszcze zbyt mocno się nie przedarły, ale może w końcu i to się dokona.. Te fizyczne, okrągłe w formie przedmioty tradycyjnie miałbym ochotę nazwać obrazami, ale one nimi jednak chyba nie są! Czym zatem? I tu jest kłopot, bo jest w nich coś z podwójnego agenta, odbijającego światło fizyczne i będące zarazem jakąś emanacją kosmicznej światłości. Księżyc - lustro słońca; co za banał, ale równocześnie fizykalny i optyczny fakt, przynajmniej z naszej ziemskiej perspektywy – chwilowo o inną nam trudno. Planeta ziemia wśród innych planet, krzywe latające talerze, a może komety, satelity, zwidy. Światłość i jej brak, czarne karły, czerwone giganty, bardzo mało wiem o kosmosie, ale zarazem mam wrażenie, że Mateusz Dąbrowski nie odrywa od niego wzroku, nawet jeśli bardzo rzadko spogląda w górę. W niewielkiej pracowni nie dostrzegłem również ani lunety, ani teleskopu. Może korzysta z nich, gdy nikt nie widzi, albo na wyjazdach do planetariów, ale nie sądzę, by tak się działo. Bo ten kosmos może bardziej jest w nim, niż w kosmosie. To przenikanie na pewno istnieje, ale równocześnie mam wrażenie, że kosmos Mateusza Dąbrowskiego rodzi się w nim samym; z niego samego czerpie największą moc i energię. A przy tym jest on artystą nieustającym w poszukiwaniach, a swoimi pomysłami mógłby obdarować wielu innych. Jego kosmiczne, planetarne, lewitujące lustra mogą niejednego skłonić do odbywania międzygalaktycznych podróży bez wychodzenia poza obręb tych kompozycji, czy za próg pracowni."

 Bogusław Deptuła